Przepowiednie indiańskiego czarownika

W latach dwu­dzie­stych pewien indiań­ski cza­row­nik miał wizje czte­rech zna­ków zapo­wia­da­ją­cych zagładę ludz­ko­ści. Dwa z nich już się speł­niły.

India­nin o imie­niu Skra­da­jący się Wilk wycho­wy­wał się z dala od wpły­wów bia­łego czło­wieka. Był cza­row­ni­kiem i zwia­dowcą ple­mie­nia Apa­czów. Posia­dał dar prze­po­wia­da­nia prze­szło­ści z nie­sa­mo­witą wręcz dokład­no­ścią. Z pośród 103 istot­nych pro­roctw, jakie prze­po­wie­dział, do dzi­siaj speł­niło się już 65. Jego prze­po­wied­nie speł­niały się nie tylko pre­cy­zyj­nie i dokład­nie, ale także w zapo­wie­dzia­nym cza­sie i miej­scu. Bli­scy nazy­wali go Dziad­kiem. Cztery pro­roc­twa Dziadka doty­czą zagłady ludz­ko­ści i życia na Ziemi. Wizję zna­ków doznał u wej­ścia do Jaskini Wiecz­no­ści w latach dwu­dzie­stych XX wieku. Uka­zał mu się duch wojow­nika i prze­ka­zał cztery wizje, cztery ostrze­że­nia będące zapo­wie­dzią prze­ra­ża­ją­cej przy­szło­ści. Dzia­dek twier­dził, że po speł­nie­niu się dwóch pierw­szych pro­roctw jest jesz­cze moż­liwa zmiana biegu wyda­rzeń, lecz kiedy spełni się trze­cie, odwró­ce­nie tego, co ma nastą­pić będzie już nie­moż­liwe.

Znak pierw­szy – klę­ska głodu i zaraza

Pierw­sza wizja obja­wiła się Dziad­kowi, gdy ocze­ki­wał na wschód Słońca u wej­ścia do Jaskini Wiecz­no­ści. Kiedy zna­lazł się w sta­nie mię­dzy snem a jawą zoba­czył ducha wojow­nika, który zawo­łał go po imie­niu po czym ski­nął, aby poszedł za nim. Nagle India­nin został prze­nie­siony do innego świata. Zna­lazł się w miej­scu, gdzie wszy­scy ludzie umie­rali z głodu. Wokoło sły­chać było płacz dzieci, jęki doro­słych, odgłosy cho­rób i roz­pa­czy. Stosy ciał ludzi, któ­rzy zmarli z głodu leżało ocze­ku­jąc na pogrze­ba­nie. Były to raczej szkie­lety niż ciała z krwi i kości. Ci, któ­rzy jesz­cze żyli led­wie się poru­szali, umie­rali leżąc, a zewsząd docho­dziły jęki bólu i prze­ra­że­nia.

Duch wojow­nika prze­mó­wił

– Witaj w miej­scu zwa­nym „kra­jem głodu”. Widzia­łeś wyda­rze­nia, które dopiero nadejdą i będą ozna­czały destruk­cję czło­wieka. Pew­nego dnia świat będzie tak wyglą­dał, a czło­wiek będzie obwi­niał za głód pogodę i Zie­mię. Być może nigdy ich nie zoba­czysz, lecz musisz prze­ka­zać to ostrze­że­nie swoim wnu­kom i pra­co­wać, aby je powstrzy­mać. To jest jeden z moż­li­wych warian­tów przy­szło­ści, jeśli czło­wiek nie zwróci się ku Ziemi i nie zacznie prze­strze­gać praw Stwórcy. Pierw­szym ostrze­że­niem dla świata będzie klę­ska głodu w pry­mi­tyw­nych spo­łe­czeń­stwach. W cza­sie tego znaku, czło­wiek będzie nękany przez zarazę. Białe płasz­cze (leka­rze, naukowcy) nie znajdą na to roz­wią­za­nia i powsta­nie wielki kszyk i zło­rze­cze­nie. Zaraza naro­dzi się z nar­ko­ty­ków i seksu. Będzie nisz­czyć czło­wieka od wewnątrz, czy­niąc pospo­lite cho­roby śmier­tel­nymi. Ludzie spro­wa­dzą tę zarazę na sie­bie za sprawą trybu życia, jaki pro­wa­dzą, uwiel­bie­nia dla seksu. Czło­wiek nie weź­mie pod uwagę pierw­szego znaku, tylko nie­któ­rzy pojmą tę lek­cję.

Wypo­wie­dziaw­szy te słowa duch pozwo­lił Dziad­kowi zapaść w głę­boki sen, po któ­rym uka­zał mu dal­sze czę­ści wizji.

Znak drugi – dziury w nie­bie

Dzia­dek zna­lazł się w miej­scu, w któ­rym nie było ani śladu roślin­no­ści. Wszę­dzie leżały umie­ra­jące zwie­rzęta. Wokół pano­wał straszny upał, czuć było potężny odór śmierci, dła­wiący gar­dło kurz wni­kał wszę­dzie. India­nin spoj­rzał w niebo. Nie było na nim chmur, ani pta­ków, a powie­trze zda­wało się być gęst­sze. Słońce było znacz­nie więk­sze i świe­ciło inten­syw­niej. Nagle niebo zaczęło się roz­ry­wać z podob­nym do grzmotu hukiem, jak gdyby otwie­rały się w nim ogromne rany. W tej roz­dar­tej powłoce uka­zały się wiel­kie dziury, przez które zaczęła sączyć się brudna ciecz. Z nieba zaczęły wle­wać się olbrzy­mie ilo­ści płyn­nych śmieci, ropy i zde­chłych ryb. Wszę­dzie wokoło pano­wał zamęt i znisz­cze­nie. Lasy leżały poko­tem, wybrzeża były zalane, a sterty śmieci się­gały nieba. Zie­mia zaczęła się trząść, z każdą chwilą trzę­sła się coraz bar­dziej gro­żąc pęk­nię­ciem.

Nagle wszystko uci­chło, Ziemi prze­stała się trząść, a niebo poja­śniało. Znowu uka­zał się duch wojow­nika.

– Dziury w nie­bie będą dru­gim zna­kiem destruk­cji czło­wieka – powie­dział duch do Dziadka. – Te dziury są bez­po­śred­nim skut­kiem spo­sobu życia czło­wieka i jego grze­chów. Drugi znak będzie kon­se­kwen­cją życia z dala od Natury. Musi nastą­pić wiel­kie prze­obra­że­nie spo­sobu myśle­nia rodzaju ludz­kiego w prze­ciw­nym razie wszystko będzie stra­cone. W tym momen­cie ludz­kość sta­nie przed wybo­rem – kon­ty­nu­ować marsz drogą destruk­cji lub powró­cić do prost­szego, zgod­nego z naturą spo­sobu życia. Nastą­pić koniecz­ność pod­ję­cia decy­zji, ina­czej nie będzie już odwrotu.

Wypo­wie­dziaw­szy te słowa, duch odwró­cił się i odszedł.

Znak trzeci – krwa­wiące niebo

Trze­cia wizja obja­wiła się India­ni­nowi pod koniec czwar­tego dnia. Gdy się­gnął wzro­kiem w kie­runku zacho­dzą­cego Słońca zoba­czył, że niebo jest koloru krwi­sto­czer­wo­nego. Było ono jed­no­li­cie czer­wone, bez jakich­kol­wiek odcieni i jasno­ści. Ten widok go prze­ra­ził, nigdy dotąd nie widział takiego zachodu Słońca. Kolor ten miał cha­rak­ter ludzki, nie był kolo­rem Natury. Zda­wał się spa­lać Zie­mię, gdzie­kol­wiek jej dotknął i cha­rak­te­ry­zo­wał się obrzy­dli­wym feto­rem. Gdy zachód prze­szedł w noc i poka­zały się gwiazdy, wszyst­kie one świe­ciły jasno­czer­wo­nym kolo­rem. Natura nagle znie­ru­cho­miała, jakby w ocze­ki­wa­niu na jakiś roz­kaz, a zewsząd dobie­gały krzyki roz­pa­czy, bólu i lęku. W tym momen­cie Dzia­dek posły­szał głos wojow­nika dobie­ga­jący z nieba.

– To trzeci znak, noc krwa­wią­cych gwiazd. Niebo będzie krwa­wiło dzień i noc. Znak ten będzie widoczny na całej Ziemi i będzie ozna­czał, że niema już żad­nej nadziei na zmianę przy­szło­ści i że nad­szedł czas reali­za­cji znisz­cze­nia ludz­ko­ści. Życie na Ziemi, takie jakim uczy­nił je czło­wiek, skoń­czy się, jeśli bieg spraw nie ule­gnie zmia­nie po dru­gim znaku. Oca­leć mogą tylko nie­liczne „Dzieci Ziemi”, które ukryją się w dzi­czy, bli­sko Stwórcy. Nie będzie bowiem bez­piecz­nego miej­sca dla ludzi, któ­rych serce zacznie krwa­wić ogniem. Od chwili trze­ciego znaku upłyną cztery pory spo­koju (jeden rok). W tym cza­sie „Dzieci Ziemi” muszą zna­leźć nowy dom w dzi­czy i przy­jąć nową filo­zo­fię, gdyż nigdy nie powrócą do ludz­kiego spo­sobu myśle­nia. Muszą zbli­żyć się do Ducha Stwórcy. Powiedz im, aby się nie wahały, gdy na nie­bie pojawi się trzeci znak, bowiem zostaną im tylko cztery pory na ucieczkę.

Nagle cała wizja zni­kła, rów­nie szybko jak się poja­wiła. India­nin długo sie­dział w ciszy nocy, usi­łu­jąc zro­zu­mieć to, co przed chwilą zoba­czył i usły­szał.

Znak czwarty – gniew Stwórcy.

Czwartą wizję przed­sta­wił mu głos dziecka.

– Czwarty i osta­teczny znak ukaże się po kolej­nych dzie­się­ciu zimach (dzie­sięć lat) od nocy, w któ­rej krwa­wiło niebo. W tym cza­sie pra­wie wszy­scy ludzie wymrą. Przez te dzie­sięć lat „Dzieci Ziemi” muszą pozo­stać w ukry­ciu w nie­do­stęp­nej głu­szy, nie wolno im się nigdzie osie­dlać, muszą wędro­wać uni­ka­jąc kon­taktu z innymi ludźmi.

Nastą­piła cisza. Po chwili Dzia­dek zapy­tał:

– A co się sta­nie ze świa­tem czło­wieka?

Dziecko ponow­nie prze­mó­wiło:

– Na Ziemi nasta­nie okropny głód. Roz­pusz­czone tru­ci­zny grze­chów ludz­kich prze­nikną do wód grun­to­wych, jezior i rzek. Wody staną się ohydne i zatrute. Zarazy będą zabi­jać masowo ludzi i zwie­rzęta, zbiory zmar­nieją. Wszę­dzie zapa­nuje głód i cier­pie­nie. Żywi będą jeść resztki zmar­łych. Gra­bież­cze bandy będą polo­wać i zabi­jać innych ludzi na poży­wie­nie. Woda sta­nie się rzadka, z każ­dym rokiem coraz rzad­sza. Począt­kowo ludzie skryją się w mia­stach, ale szybko w nich wymrą. Nie­liczni uciekną do głu­szy, ale ci także zginą, ponie­waż szansa była im dana dawno temu. Czło­wiek zosta­nie znisz­czony, a jego mia­sta legną w ruinie.

– Nie ma więc żad­nej nadziei? – zapy­tał Dzia­dek.

– Nadzieja będzie jesz­cze w cza­sie dwóch pierw­szych zna­ków – prze­mó­wiło ponow­nie dziecko.

– W chwili uka­za­nia się trze­ciego znaku, nocy krwa­wią­cego nieba, nie będzie już nadziei. Oca­leją tylko „Dzieci Ziemi” i to oni zapo­cząt­kują ist­nie­nie nowego świata, przy­niosą zaczą­tek nowego spo­łe­czeń­stwa żyją­cego bli­żej Natury i Ducha Stwórcy.

Potem wszystko uci­chło, wizja się skoń­czyła, kra­jo­braz stał się nor­malny. Dzia­dek długo sie­dział jesz­cze na wzgó­rzu, zasta­na­wia­jąc się nad tym, co mu zostało obja­wione i dla­czego obja­wiono to wła­śnie jemu. Nie pamię­tał ile dni spę­dził u progu Jaskini Wiecz­no­ści.

Cho­ciaż od czasu, gdy Skra­da­jący się Wilk miał swoje wizje minęło już kil­ka­dzie­siąt lat, ich prze­sła­nie wydaje się być nadal aktu­alne. Przy­po­mniano sobie o pro­roc­twach India­nina, gdy speł­niły się jego dwie pierw­sze wizje. Zapo­wie­dziane znaki roz­po­znać można było jasno i czy­telne. Pierw­szy doty­czył głodu w Afryce i cho­roby aids, drugi to zapewne dziury ozo­nowe, któ­rych ist­nie­nie odkryto zale­d­wie kil­ka­na­ście lat temu. Pesy­mi­ści stu­diu­jący pro­roc­twa India­nina uwa­żają, że trzeci znak będzie widoczny już wkrótce i że zagłada ludz­ko­ści jest nie­unik­niona. Dzia­dek był jed­nak opty­mi­stą i wie­rzył, że ludzie zmie­nią bieg przy­szłych wyda­rzeń. Twier­dził, że nie ma jed­nej przy­szło­ści, że są moż­liwe różne jej warianty, a to, który z moż­li­wych sce­na­riu­szy zosta­nie zre­ali­zo­wany zależy od nas samych. Pod­kre­ślał, że jedy­nym spo­so­bem na to, by jego wizje nie stały się rze­czy­wi­sto­ścią jest pro­wa­dze­nie życia w zgo­dzie z Naturą oraz filo­zo­fią Ziemi i w ramach ogra­ni­czeń, jakim pod­lega czło­wiek.

– Jeden czło­wiek, jedna idea, jedna myśl mogą zawró­cić ludz­kość z drogi pro­wa­dzą­cej do destruk­cji – twier­dził. Wie­rzył w ludzką mądrość, wie­rzył, że nadej­dzie taki dzień, kiedy będzie można powie­dzieć, że jego dwie ostat­nie prze­po­wied­nie nie speł­niły się.

Wszyst­kie prze­po­wied­nie i pro­roc­twa Skra­da­ją­cego się Wilka zostały spi­sane przez jego ucznia Toma Browna jr i opu­bli­ko­wane w książce pt. Quest (Poszu­ki­wa­nie).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *