Przyszłość zapisana na liściach palmy

Biblio­teki liści pal­mo­wych to przy­pusz­czal­nie jedna z naj­więk­szych tajem­nic tego świata. Jeśli chciał­byś poznać tę tajem­nicę musisz poje­chać do Indii 280 kilo­me­trów na zachód od Madrasu do mia­sta Ban­ga­lore i odszu­kać biblio­tekę liści pal­mo­wych. Mie­ści się ona przy Sth. Main Road Cha­ma­raj­pet 33. Musisz się tam udać z tłu­ma­czem, gdyż pro­wa­dzący biblio­tekę znają tylko swój rodzimy język i popro­sić o odczy­ta­nie swego losu. Wystar­czy podać datę uro­dze­nia. Wtedy pra­cow­nik biblio­teki przy­nie­sie ci dwa liście pal­mowe. Na jed­nym zapi­sana jest twoja prze­szłość i teraź­niej­szość, a na dru­gim przy­szłość. Naj­pierw dowiesz się o wyda­rze­niach, które miały miej­sce w twoim życiu. Na liściu wypi­sane jest twoje nazwi­sko, infor­ma­cje o rodzi­nie, wyko­ny­wa­nym zawo­dzie oraz szcze­góły z dotych­cza­so­wego życia. Póź­niej odczy­tają ci drugi liść. Dowiesz się z niego co cię czeka w przy­szło­ści. Wszyst­kie przy­szłe wyda­rze­nia opi­sane są w odstę­pach dwu­ipół­rocz­nych lub pię­cio­let­nich. Jeśli zechcesz, możesz poznać datę i miej­sce swo­jej śmierci. To co tam usły­szysz wprawi cię w kom­pletne osłu­pie­nie. Choć w pierw­szym momen­cie trudno w to uwie­rzyć, ale wszystko, co ci prze­czy­tają dokład­nie odpo­wiada rze­czy­wi­sto­ści. Na liściu zapi­sane są imiona two­ich bli­skich, żony, dzieci, rodzi­ców, pre­cy­zyjny opis kon­kret­nych wyda­rzeń z życia oraz dokładny opis tego, co cię czeka. Są nawet takie szcze­góły jak dokładna data przy­by­cia do biblio­teki oraz imię tego, kto cię tam przy­pro­wa­dził. Możesz zada­wać pyta­nia, okre­ślić to, czego chcesz się dowie­dzieć, a także pro­sić o wyja­śnie­nie tego, czego nie rozu­miesz. Zawsze uzy­skasz wyczer­pu­jącą odpo­wiedź. Odczy­ty­wa­nie takiego liścia trwa nie­raz kilka godzin, gdyż oprócz obec­nego żywota opi­sane są tam jesz­cze twoje poprzed­nie wcie­le­nia. Wiara w rein­kar­na­cję jest bowiem w Indiach powszechna. Jeśli spo­tkały cię w życiu przy­kre i tra­giczne wyda­rze­nia powie­dzą ci, czym zasłu­ży­łeś sobie w poprzed­nich wcie­le­niach, na taki los, który cię spo­tkał. Tekst jest prze­pla­tany man­trami i magicz­nymi zaklę­ciami z indyj­skich świę­tych ksiąg, zwa­nych Wedami.
Takich biblio­tek na tere­nie Indii ma się znaj­do­wać dwa­na­ście. Ta w Bnga­lore jest naj­więk­sza, liczy 3665 tomów po 365 liści każdy. Legenda głosi, że biblio­teki te powstały dzięki pew­nemu Hin­du­sowi zwa­nemu Bhrigu Wasisz­tha. Pierw­szą zało­żył on około 5 tysięcy lat temu. Skąd czer­pał wie­dze, dokład­nie nie wia­domo. Odpo­wiedź jest, co naj­mniej zagad­kowa. Mówi się, że losy dzie­siąt­ków tysięcy ludzi odczy­tał z tkw. Kro­niki Aka­szy, która jest odwieczną pamię­cią wszech­świata. Zapi­sane są w niej, jak na taśmie video, wszyst­kie prze­szłe i przy­szłe wyda­rze­nia od początku do końca ist­nie­nia świata. Tylko nie­licz­nym ludziom udaje się prze­do­stać poza ramy czasu i prze­strzeni i mieć wgląd w reje­stry pamięci wszech­świata. Można to osią­gnąć jedy­nie przez długą medy­ta­cje i asce­tyczny tryb życia. To wła­śnie z Kro­niki Aka­szy współ­cze­śni jasno­wi­dze i pro­rocy odczy­tują przy­szłe i prze­szłe wyda­rze­nia. Mówi się, że Bhrigu zapi­sał na liściach pal­mo­wych koleje życia 80 tysięcy ludzi. Inna teo­ria głosi, że kilka tysięcy lat temu mnisi kła­dli się spać i śnili żywoty ludzi współ­cze­śnie żyją­cych. Po prze­bu­dze­niu spi­sy­wali to wszystko na liście pal­mowe. Z cza­sem utwo­rzyły się z tego pokaźne biblio­teki.
Liść jest bar­dzo cienki, ma 6 cen­ty­me­trów sze­ro­ko­ści i 48 cen­ty­me­trów dłu­go­ści. Z każ­dej strony osła­nia go drew­niana deseczka. Pismo pokrywa obie strony liścia i jest bar­dzo drobne. Znaki maja jeden mili­metr wyso­ko­ści. Pisane są w języku sta­ro­ta­mil­skim, dziś już nie uży­wa­nym. Dla­tego tylko nie­liczni potra­fią odczy­tać spi­sany na nich tekst. Jest to sztuka prze­cho­dząca z poko­le­nia na poko­le­nie, z ojca na syna. Liść pal­mowy to swo­ista dys­kietka kom­pu­te­rowa. Na sto­sun­kowo nie­wiel­kiej powierzchni kryje mnó­stwo infor­ma­cji. Trzeba umieć je odczy­tać i zin­ter­pre­to­wać, bowiem słowa san­skryc­kie posia­dają wiele zna­czeń. Nie­które poję­cia zwłasz­cza te nie­zro­zu­miałe 5 tysięcy lat temu zastę­po­wane są obra­zo­wymi opi­sami. Doty­czy to szcze­gól­nie współ­cze­snych zawo­dów i opi­sów sytu­acji zwią­za­nych z dzi­siej­szą tech­nika. Ist­nieje koniecz­ność wyszu­ki­wa­nia dla tych pojęć odpo­wied­ni­ków. Dla przy­kładu zawód maszy­ni­sty kole­jo­wego przed­sta­wiono nastę­pu­jąco; „Woź­nica pojazdu, który dzięki parze wod­nej lub innej ener­gii może prze­wo­zić wiele osób na duże odle­gło­ści”.
Raz na 800 lat, kiedy liście stają się kru­che i mogą ulec znisz­cze­niu, trzeba je odno­wić. Spo­rzą­dzają się więc kopie prze­pi­su­jąc treść na świeże liście.
Do biblio­teki może udać się każdy i popro­sić o odczy­ta­nie swo­jego liścia. Lecz nie każdy może poznać swój los. Nie­któ­rym mówi się by przy­byli za kilka lat. Na ich liściu jest bowiem napi­sane kiedy wolno będzie go odczy­tać. Na wizytę w biblio­tece trzeba się umó­wić tele­fo­nicz­nie kilka dni wcze­śniej. Należy podać swoje dane oraz inne infor­ma­cje potrzebne do odszu­ka­nia odpo­wied­niego zbioru. Wyszu­ki­wa­nie przy­na­leż­nego danej oso­bie liścia trwa nie­raz bar­dzo długo. Jedną z naj­bar­dziej zadzi­wia­ją­cych cech tych biblio­tek jest to, iż nie zawie­rają one życio­ry­sów wszyst­kich ludzi z całego świata, lecz tylko tych, któ­rzy pew­nego dnia przyjdą do biblio­teki na kon­sul­ta­cje.
Więk­szość biblio­tek liści pal­mo­wych pro­wa­dzona jest przez mni­chów. Trak­tują oni swoje zada­nie bar­dzo poważ­nie, czują się straż­ni­kami prze­zna­cze­nia. Każdy, kto chce poznać swoją przy­szłość musi się pod­dać okre­ślo­nemu cere­mo­nia­łowi. Wcho­dząc należy zdjąć obu­wie. Mnisi odpra­wiają przed barw­nie ukwie­co­nym ołta­rzem gło­śne modły, czę­stują gościa papką ryżową, która sym­bo­li­zuje chrze­ści­jań­ską komu­nię. Poczę­stu­nek wolno odbie­rać tylko prawą ręką, uży­cie przy tej czyn­no­ści lewej uzna­wane jest w Indiach za obraź­liwe. Zanim roz­pocz­nie się cere­mo­niał odczy­ty­wa­nia liścia mnisi wcie­rają w dło­nie i czoło przy­by­sza popiół. Do nie­któ­rych biblio­tek zawi­tała już tech­nika. Odczy­tu­jący włą­cza magne­to­fon i z gło­śni­ków pły­nie hin­du­ska muzyka o nie­po­wta­rzal­nym brzmie­niu. Stwa­rza to odpo­wiedni nastrój, sprzyja sku­pie­niu, oczysz­cza atmos­ferę, potę­guje wraż­li­wość i pomaga gościom otwo­rzyć się na usły­szane infor­ma­cje.
Zain­te­re­so­wa­nie biblio­te­kami jest ogromne. Prze­waż­nie odwie­dzają je hin­dusi, ale przy­bywa tu też coraz wię­cej tury­stów z całego świata chcą­cych poznać swoją przy­szłość. Nie­któ­rzy skła­dają wizytę w paru wyrocz­niach. Co do tego czy można odwie­dzać kilka biblio­tek i w każ­dej szu­kać swo­ich liści zda­nia są podzie­lone. Tłu­macz liści z Ban­ga­lore twier­dzi, że infor­ma­cji prze­zna­czo­nych dla jed­nej i tej samej osoby nie można zna­leźć w kilku róż­nych zbio­rach. Każdy czło­wiek „przy­na­leży” do jed­nej biblio­teki. Opie­ku­no­wie innych uwa­żają, że można nie­kiedy zna­leźć w róż­nych wyrocz­niach liście prze­zna­czone dla tego samego czło­wieka. W jed­nej tra­fia się na wia­do­mo­ści uwzględ­nia­jące prze­szłość, a w kolej­nej opi­su­jące przy­szłość.
Za odczy­ta­nie losu nic się nie płaci. Jest jed­nak w zwy­czaju zosta­wia­nie drob­nych opłat. Mnisi zado­wa­lają się tym, co pyta­jący skłonny jest dać dobro­wol­nie. Tylko taką formę zapłaty wolno im przy­jąć. Nikomu nie wolno zabie­rać swo­ich liści. Nie udziela się też kon­sul­ta­cji listow­nych.
Fakty, które zostają odkryte zawsze mają ogromne zna­cze­nie dla roz­woju ducho­wego osoby pyta­ją­cej. Po lek­tu­rze liści więk­szość ludzi z ufno­ścią patrzy w przy­szłość i odzy­skuje pozy­tywny sto­su­nek do życia. Wie­dza ta pozwala im łatwiej zro­zu­mieć sens egzy­sten­cji i wycią­gnąć wnio­ski z lek­cji, jaką jest życie. Ale nie­wielu decy­duje się poznać datę swo­jej śmierci. Dla nie­jed­nego taka infor­ma­cja może być cio­sem. Wydaje się, że zna­jo­mość czasu śmierci jest czło­wie­kowi nie­po­trzebna. Życie z tą świa­do­mo­ścią powo­do­wa­łoby bowiem róż­nego rodzaju bariery psy­chiczne, które mogłyby mieć tra­giczne skutki.
Nie­dawno ujaw­niono nowe wręcz nie­praw­do­po­dobne infor­ma­cje zwią­zane z tek­stami zapi­sa­nymi na liściach pal­mo­wych. Grupa wysoko wykształ­co­nych bada­czy hin­du­skich zaj­mu­jąca się zbie­ra­niem i tłu­ma­cze­niem sta­ro­żyt­nych tek­stów odna­la­zła w pew­nej wio­sce w sta­nie Kar­na­taka zbiór sta­rych liści pal­mo­wych, na któ­rych opi­sana była recep­tura wytwa­rza­nia sto­pów szkła i metali o nie­zna­nych dzi­siej­szej nauce wła­ści­wo­ściach. Stopy te miały być wyko­rzy­sty­wane w sta­ro­żyt­no­ści do budowy lata­ją­cych stat­ków zwa­nych wima­nami. Sprawą zajął się Tech­niczny Ośro­dek Infor­ma­tyki będący agendą rządu indyj­skiego. Dyrek­tor tego ośrodka poin­for­mo­wał, że udało mu się już stwo­rzyć kilka sto­pów na pod­sta­wie roz­szy­fro­wa­nych recep­tur. Próbki pod­dano bada­niom udo­stęp­nia­jąc je wszyst­kim zain­te­re­so­wa­nym insty­tu­tom. Pierw­sze testy wyka­zały, że są to nie­znane stopy o nie­sa­mo­wi­tych wła­ści­wo­ściach. Na kon­gre­sie, który odbył się nie­dawno w Indiach dyrek­tor Ośrodka Infor­ma­tyki wygło­sił refe­rat, w któ­rym oznaj­mił, że pięć z tych sto­pów udało się wyko­nać, a obec­nie pra­cuje się nad następ­nymi. Dla przy­kładu stop oło­wiu zwany tamo­gar­bha loha absor­buje 85 pro­cent świa­tła lasera. Inny stop mie­dzi, oło­wiu i cynku panha loha posiada nie­zwy­kłą odpor­ność na koro­zję. Jesz­cze inny vidyut dar­pana ma wła­ści­wo­ści szkła zdol­nego do neu­tra­li­za­cji oświe­tle­nia. Uzy­skano też stop dźwię­kosz­czelny. Teraz pra­cuje się nad sto­pem szkła zdol­nym absor­bo­wać cie­pło sło­neczne oraz pochła­nia­ją­cym cie­pło pod­czas tar­cia. Bada się je nie tylko w Indiach, ale także na uni­wer­sy­te­tach USA i innych kra­jów. Uni­kalne wła­ści­wo­ści tych sto­pów mogą zna­leźć sze­ro­kie zasto­so­wa­nie w wielu nowo­cze­snych gałę­ziach prze­my­słu.
Nie­zwy­kła wie­dza i mądrość ludów sta­ro­żyt­nych nie tylko zdu­miewa i zasta­na­wia, ale zmu­sza nas do zwe­ry­fi­ko­wa­nia nie­któ­rych poglą­dów o prze­szło­ści. Może się bowiem oka­zać, że wiele współ­cze­snych osią­gnięć nauki i tech­niki było już kie­dyś zna­nych, a zro­zu­mie­nie sensu egzy­sten­cji, natury i psy­chiki czło­wieka wykra­czało w prze­szło­ści dalej niż nasza dzi­siej­sza wie­dza na ten temat.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *