Siła wody ze świętych źródeł

Naukowcy nazy­wają ją H2O. Zwy­kli ludzie trak­tują jak nie­zbędny do życia płyn, który jest uzu­peł­nie­niem pokarmu i służy do celów sanitarno-bytowych. Z fizycz­nego i che­micz­nego punktu widze­nia budowa czą­stek wody jest bar­dzo pro­sta. Jed­nak im bar­dziej jej się przy­glą­damy, tym coraz wię­cej jej nie­zwy­kłych wła­ści­wo­ści wycho­dzi na świa­tło dzienne. Być może dal­sze bada­nia wody spo­wo­dują, że nie­które prawa fizyki trzeba będzie napi­sać na nowo.

Święta geometria

Tera­peutka i wyna­laz­czyni nie­kon­wen­cjo­nalny urzą­dzeń zdro­wot­nych Bar­bara Cie­reszko od 10 lat kon­stru­uje ener­ge­ty­zery wody, które zwy­kłą kra­nówkę zamie­niają na wodę źró­dlaną. Jej urzą­dze­nia nie tylko oczysz­czają wodę ze szko­dli­wych związ­ków che­micz­nych, struk­tu­ry­zują i ener­ge­ty­zują, ale także usu­wają z niej cho­ro­bo­twór­cze bak­te­rie i pod­no­szą poziom pH. Pro­ces ten zacho­dzi w podobny spo­sób jak w przy­ro­dzie. Naj­now­sze dzieło Bar­bary Cie­reszko zmie­nia zwy­kłą wodę na zbli­żoną do wód z uzdra­wia­ją­cych źró­deł.
Urzą­dze­nie wyko­rzy­stują ener­gię kształtu. Wewnątrz zato­piony jest zespół ele­men­tów, który wytwa­rza spe­cy­ficzne pole ener­gii.
– Kształt sam w sobie pro­mie­niuje nie­wielką ener­gią – wyja­śnia Cie­reszko. – Jeśli zamkniemy go w obu­do­wie jego ener­gia wie­lo­krot­nie wzra­sta. Two­rzy się pew­nego rodzaju samo­na­pę­dza­jące się urzą­dze­nie, które nie ma okre­ślo­nego ter­minu waż­no­ści. Nad płytką i pod nią powstaje bar­dzo silny pra­wo­skrętny ruch wirowy, który korzyst­nie wpływa na pole ener­ge­tyczne czło­wieka, oczysz­cza je i ener­ge­ty­zuje.
Oddzia­ły­wa­nie róż­nych form geo­me­trycz­nych i kształ­tów nosi nazwę geo­ener­gii. Sta­ro­żytni nazy­wali to boską lub świętą geo­me­trią. Prze­ja­wia się ona we wszyst­kim – od naj­mniej­szych czą­ste­czek po galak­tyki. Two­rzy wewnętrzną har­mo­nię i rów­no­wagę w oto­cze­niu. Kie­dyś ludzie o tym wie­dzieli i sta­wiali budowle w opar­ciu o tę geo­me­trię. Wie­dza ta jest dziś na nowo odkry­wana. Przy pomocy tej boskiej geo­me­trii udało się Bar­ba­rze Cie­reszko wyge­ne­ro­wać bar­dzo korzystną ener­gię, która wpływa na wodę.

Fotograficzna pamięć wody

Nie­zwy­kłe wła­ści­wo­ści wody roz­sła­wił japoń­ski badacz dr Masaru Emoto. W jego labo­ra­to­rium wie­lo­krot­nie prze­pro­wa­dzano eks­pe­ry­menty pole­ga­jące na foto­gra­fo­wa­niu krysz­tał­ków wody. Zaob­ser­wo­wano pewną zależ­ność – im woda pocho­dzi z bar­dziej natu­ral­nych, czy­stych źró­deł, tym dokład­niej widoczne są regu­larne kształty jej krysz­ta­łów.
Japoń­skiemu bada­czowi udało się zdo­być dowody na to, że woda może maga­zy­no­wać nie tylko infor­ma­cje, ale rów­nież uczu­cia i stany świa­do­mo­ści. Na jej struk­turę wpły­wają sub­telne ener­gie ludz­kich myśli, emo­cji i modli­twy.
Idee dr Emoto spo­wo­do­wały wiel­kie zain­te­re­so­wa­nie wśród innych naukow­ców. Naj­now­sze bada­nia wywra­cają do góry nogami dotych­cza­sową wie­dzę na temat wody i jej wła­ści­wo­ści.
– Do nie­dawna uwa­żano, że naj­waż­niej­sze w wodzie są mine­rały – mówi Bar­bara Cie­reszko. – Teraz mówi się, że naj­istot­niej­sza jest jej struk­tura i infor­ma­cja, jaką ze sobą nie­sie. Ponie­waż te wszyst­kie infor­ma­cje potem woda prze­ka­zuje czło­wie­kowi. Zależą one od tego, z czym się zetknęła na swo­jej dro­dze.
Struk­tura wody to orga­ni­za­cja jej czą­ste­czek. Czą­steczki te łączą się w grupy. Grupy te nazy­wane są kla­ste­rami. Naukowcy doszli do wnio­sku, że kla­stery są swo­jego rodzaju komór­kami pamięci, w któ­rych woda zapi­suje, jak na twar­dym dysku to, co widzi, sły­szy i odczuwa. Jej struk­tura, podob­nie, jak układ ner­wowy, reaguje na każdy bodziec. W każ­dej komórce pamięci wody znaj­duje się 44 tys. pól infor­ma­cyj­nych. Każde z nich odpo­wiada za inny rodzaj łącz­no­ści ze śro­do­wi­skiem. Kla­ster, jako grupa kon­kret­nych czą­ste­czek jest nie­trwały. Ale jako pewna struk­tura, któ­rej czą­steczki mogą się wymie­niać, może ist­nieć przez długi czas. To wła­śnie trwa­łość struk­tury kla­ste­rów potwier­dziła hipo­tezę o tym, że woda może zapi­sy­wać i prze­cho­wy­wać infor­ma­cje.
– Wodzie wystar­czy dotknąć jakiejś sub­stan­cji by poznać jej wła­ści­wo­ści i zapi­sać je w swo­jej pamięci – mówi Cie­reszko. – Zapi­su­jąc nowe infor­ma­cje woda nabiera tych nowych wła­ści­wo­ści, ale jej skład che­miczny się nie zmie­nia.

Taka sama, a jednak inna

Jed­nym z pierw­szych, który zbu­do­wał urzą­dze­nie rewi­ta­li­zu­jące wodę był Austriak Johann Gran­der. Tyrol­czyk, pod­czas wie­lo­let­nich eks­pe­ry­men­tów odkrył, że drga­nia wyso­kiej czę­sto­tli­wo­ści wytwa­rzane przez gene­ra­tor magne­tyczny dają się w spo­sób trwały prze­no­sić na wodę. Tech­no­lo­gia Gran­dera wpro­wa­dza do wody za pomocą spe­cjal­nej apa­ra­tury pozy­tywne infor­ma­cje, przy­wra­ca­jąc jej utra­coną pier­wotną ener­gię i dopro­wa­dza­jąc ją do stanu, w jakim była nie mając kon­taktu z zanie­czysz­cze­niami cywi­li­za­cji prze­my­sło­wej. We wnę­trzu urzą­dze­nia znaj­dują się komory napeł­nione infor­ma­cyjną wodą Gran­dera o wyso­kiej czę­sto­tli­wo­ści. Woda wodo­cią­gowa prze­pły­wa­jąc obok wchła­nia te wibra­cje. Prze­kaz infor­ma­cji odbywa się tylko pod wpły­wem rezo­nansu, bez żad­nego fizycz­nego kon­taktu obu pły­nów. Poziom ener­ge­tyczny takiej wody mie­rzony w skali Bovisa wynosi 10 tys. jed­no­stek. Pod­czas, gdy zwy­kła kra­nówka ma ich około 6 tys.
Ana­liza labo­ra­to­ryjna nie wyka­zała żad­nych róż­nic mię­dzy wodą przed i po przej­ściu przez urzą­dze­nie Gran­dera, z jed­nym małym, dziw­nym wyjąt­kiem – zmie­nia się jej napię­cie powierzch­niowe.
Rewi­ta­li­za­tory Gran­dera z powo­dze­niem wyko­rzy­sty­wane są na całym świe­cie w wielu dzie­dzi­nach życia – od zdro­wot­nych i spo­żyw­czych po gospo­dar­cze. Mon­to­wane przy base­nach spra­wiają, że rza­dziej trzeba wymie­niać w nich wodę. Pie­czywo pro­du­ko­wane z „oży­wioną” wodą jest smacz­niej­sze i dłu­żej zacho­wuje świe­żość. Pod­le­wane nią rośliny wyra­stają dorod­niej­sze i nie wyma­gają tylu środ­ków che­micz­nych. Użyta do celów tech­no­lo­gicz­nych np. insta­la­cje c.o. i kli­ma­ty­za­cja powo­duje zmniej­sze­nie osa­dza­nia się kamie­nia i rdzy. Przy zasto­so­wa­niach domo­wych tech­no­lo­gia Gran­dera zmniej­sza ilość środ­ków che­micz­nych uży­wa­nych przy pra­niu, myciu i higie­nie oso­bi­stej.
Ist­nieje też wiele udo­ku­men­to­wa­nych przy­kła­dów zdro­wot­nego wpływu wody Gran­dera takich jak: poprawa ogól­nego samo­po­czu­cia, regu­la­cja prze­miany mate­rii, wzmoc­nie­nie odpor­no­ści orga­ni­zmu, ponadto zani­kają aler­gie, cho­roby skory, paznokci i itp.
Ener­ge­ty­zu­jace wodę płytki Bar­bary Cie­reszko dzia­łają na innej zasa­dzie, ale efekt jest taki sam. Woda pod­dana ich dzia­ła­niu prze­zna­czona jest głów­nie do celów spo­żyw­czych.
Ostatni wyna­la­zek, który tera­peutka nazwała Płytka P-9,5 może pod­nieść ener­gię wody do pra­wie dwu­krot­nie wyż­szej od wody Gran­dera. Inne wła­ści­wo­ści tej wody wpra­wiają w zdu­mie­nie.

Pamięć wody ze świętych źródeł

Z badań robio­nych przez Bar­barę Cie­reszko wynika, że uzdra­wia­jące źró­dła niosą przede wszyst­kim bar­dzo wysoką ener­gię. Zdu­mie­wa­jące jest jed­nak to, że wody te nie prze­ka­zują swo­ich cech, ani nie pobie­rają cech innej wody. Posia­dają wyłącz­nie swoje cha­rak­te­ry­styczne wibra­cje. Cie­reszko uważa, że tego typu wody zna­ko­mi­cie maga­zy­nują uzdra­wia­jące ener­gie.
Dr Emoto twier­dzi, że woda z Lour­des nie ma spe­cjal­nych wła­ści­wo­ści che­micz­nych i bio­lo­gicz­nych. Posiada za to ener­gię o bar­dzo wyso­kiej czę­sto­tli­wo­ści, którą można porów­nać do ener­gii ducho­wej. Krysz­tałki tej wody są wyjąt­kowo piękne i ukła­dają się nie­zwy­kle har­mo­nij­nie.
Ate­lier Ern­sta Browna w Szwaj­ca­rii wyko­nało zdję­cia wody pod­da­nej dzia­ła­niu płytki P-9,5.
– Krysz­tały są wręcz nie­sa­mo­wite – mówi tera­peutka. – Woda przed dzia­ła­niem płytki nie miała regu­lar­nej budowy krysz­ta­łów. Ta sama woda po dzia­ła­niu płytki two­rzy kolo­rowe krysz­tały podobne w budo­wie do tej z uzdra­wia­ją­cych źró­deł. Krysz­tał zbu­do­wany jest z bry­łek i sze­ścio­ką­tów. W nie­któ­rych two­rzą się wzory w kształ­cie krzyża.
– Myślę, że woda w takich miej­scach jest „pro­gra­mo­wana” przez modli­twę. Naj­bar­dziej sku­teczne są modli­twy dzięk­czynne. Naj­wię­cej uzdro­wień notuje się w miej­scach, gdzie już dzię­ko­wano za ule­cze­nie. Być może, gdy ludzie się modlą, prze­ka­zują wodzie swoją ener­gię i kiedy ją piją, doznają oczysz­cze­nia i uzdro­wie­nia. Takiej wody nie ma nigdzie w przy­ro­dzie. To jest woda prze­kształ­cona przez czło­wieka, mocą jego wiary i modli­twy.
Cie­reszko dys­po­nuje rów­nież spe­cja­li­stycz­nymi eks­per­ty­zami innymi labo­ra­to­riów. Wynika z nich, że woda pod­dana dzia­ła­niu płytki po 24 godzi­nach staje się kry­sta­licz­nie czy­sta zmie­nia­jąc się w wodę hek­sa­go­nalną. Obniża się w niej poziom szko­dli­wych metali cięż­kich (żelazo, ołów, kadm, rtęć). Spada obec­ność tok­sycz­nych azo­ty­nów – wzra­sta nie­szko­dli­wych azo­ta­nów. Pod­nosi się Ph do około 8.
Płytka przede wszyst­kim oczysz­cza wodę na pozio­mie pamię­cio­wym – mówi tera­peutka. – Taka woda od razu akty­wi­zuje orga­nizm. Oczysz­cza z tok­syn. Rege­ne­ruje i odbu­do­wuje płyny, które ota­czają komórkę. Wszyst­kie chore komórki oto­czone są woda roz­bitą, mar­twą. Nato­miast zdrowe tak zwana hek­so­ge­nalną. Po dłuż­szym jej piciu ludzie czują fizycz­nie, jakby woda szła do cho­rych orga­nów i się w nich wymie­niała. Wodę tę można pro­gra­mo­wać, swo­imi myślami i inten­cją tak, żeby ta nas oczysz­czała, uzdra­wiała, doda­wała sił i ener­gii.
Do picia wody pod­da­nej dzia­ła­niu płytki P-9,5 trzeba przy­go­to­wy­wać orga­nizm. Czas ten wynosi od tygo­dnia do 6 do 12 mie­sięcy dla osób w miarę zdro­wych. Dla star­szych i cho­rych nieco dłu­żej. Nie mogą jej pić osoby po prze­szcze­pach, z roz­rusz­ni­kiem serca, cho­rzy po trans­fu­zji krwi i przyj­mu­jący efek­tywne orga­ni­zmy. Dzienna dawka nie powinna prze­kra­czać 1,5 litra.

Nauka coraz śmie­lej mówi o ener­gii i pamięci wody. Na tym mie­dzy innymi opiera się home­opa­tia. W Pol­sce wielu leka­rzy leczy tą metodą nie przej­mu­jąc się tym, że nie ma to nauko­wego uza­sad­nie­nia. Naj­waż­niej­sze, że działa i pomaga ludziom.
Bada­nia dowio­dły, że wodna struk­tura orga­ni­zmu czło­wieka jest iden­tyczna struk­tu­rze wody z miej­sca, w któ­rym się uro­dził. Dla­tego jeste­śmy zwią­zani z miej­scem uro­dze­nia całe życie. Poję­cie ojczy­zny ma kon­kretną fizyczną war­tość.
Zauwa­żono, że na obsza­rach tysięcy kilo­me­trów wokół poli­go­nów nukle­ar­nych czte­ro­krot­nie więk­sza jest ilość samo­bójstw wśród miesz­kań­ców. Przy­pi­suje się to pato­lo­gicz­nym zmia­nom w struk­tu­rze wody na tych tere­nach. Mózg w 85 pro­cen­tach składa się z wody. Jeśli dostar­cza się mu zde­gra­do­waną wybu­chem płyn poja­wia się w nim kon­flikt wod­nych struk­tur, który naru­sza bio­pla­zmę mózgu. W rezul­ta­cie pozba­wia to czło­wieka chęci do życia.
Rosyj­scy naukowcy dowo­dzą, że na tydzień przed zaćmie­niem słońca zmie­nia się struk­tura tkan­kowa wody.
Pra­wie w każ­dym rosyj­skim szpi­talu znaj­duje się urzą­dze­nie do ste­ry­li­za­cji narzę­dzi oparte na akty­wo­wa­nej wodzie. Speł­nia ono swoje zada­nie, cho­ciaż nie bar­dzo wia­domo dla­czego.
– To, co doty­czy wody, a jesz­cze do nie dawna było z nauko­wego punktu widze­nia non­sen­sem, zaczyna być ina­czej postrze­gane – mówi Bar­bara Cie­reszko. – Myślę, że to dopiero począ­tek odkryć. A im bar­dziej zbli­żymy się do wody, tym wię­cej dowiemy się o samych sobie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *